Szacując, że około 2 mld ludzi ściąga muzykę, filmy itd. mnożąc to przez cenę płyty powiedzmy 50zł otrzymujemy sumę 100mld zł. Powiedzmy, że to jest przychód miesięczny, czyli że każda osoba chociaż raz na miesiąc ściąga 1 album muzyczny. Nie ukrywajmy, przynajmniej dziesięciokrotnie większa jest nasza "konsumpcja" kulturowa. I, po pierwsze nie ma na świecie pieniędzy, którymi możnaby było ją opłacić. To znaczy ludzie ich nie mają. Po drugie - ile do diabła chcą zarabiać koncerny? Wykorzystują kryzys obywatelskości w demokracjach zachodnich do własnych interesów, które to interesy piłują gałąź, na której siedzimy wszyscy. Nie mówiąc już o tym, że utrudniają innowacyjność w dziedzinie dystrybucji kulturowej.
Dlaczego państwo nie tworzy np. wirtualnych bibliotek dóbr kultury, np. ogólnodostępnych filmotek, które utrzymywałaby z naszych podatków? Mogłoby przynajmniej podawać to jako argument za likwidacją szkół i bibliotek, która sie odbywa. Na kulturze zarabiamy wszyscy, tak jak na umiejętności czytania i pisania, na umiejętności rozmowy, logicznego myślenia... Bez tych umiejętności rozpadlibyśmy się jako gospodarka i jako społeczeństwo. Obawiam się właśnie, że w pewnym sensie się rozpadamy. Kultura w naszym języku ojczystym jest i tak dość wątła, narażona na uwiąd w wielu dziedzinach. Wyobraźmy sobie ją bez wolności w sieci. Jakie karykaturalne oblicze miałaby dzisiejsza Polska.
psychospołeczne problemy dylematy prywatne lematy niepoprawne smutne wnioski oczywistości niepopularne niegłębokie pretensjonalne wezwania do myślenia zamiast działania przeciw zbrutalizowaniu relacji społecznych antyproduktywność rozluźniająca
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piractwo internetowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piractwo internetowe. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 2 lutego 2012
wtorek, 24 stycznia 2012
Prawa autorskie? Tu już nie chodzi o ACTA.
Prędzej czy później trzeba będzie wprowadzić jakieś rozwiązanie typu - zabieramy część abonamentów jakie płacimy za internet i dajemy te pieniądze twórcom (to są ogromne pieniądze w skali roku w Polsce). Dodatkowo, kto chce, oczywiście kupuje w dalszym ciągu krążki itp. Dostawcy internetu też zarabiają na wolności w sieci. Kto kupowałby sobie dostęp do sieci bez wolnej wymiany?
Szybko bogacili się również właściciele serwisów hostingowych w stylu megaupload, które teraz ze strachu są zawieszane wywołując kolejną falę wkurzenia. Bardzo duży jest rynek reklamy w internecie i rozwija się on dzięki ruchowi, który jest napędzany wolnością wymiany.
Mam wrażenie, że tonący brzytwy się chwyta - koncerny i korporacje, które to chcą przepchnąć może powinny po prostu upaść a nie tworzyć nowe prawo!
Tak samo jak powinny upaść banki, które były współwinne kryzysu, w tym chociaż sensie, że na nim zarobiły. To jednak nie może się stać gdyż politycy przede wszystkim bronią interesów bogatych grup nacisku, konserwując system. Biedni są tak nierozgarnięci, że mogą tylko stanowić oburzoną masę protestującą przeciw gotowym ustaleniom, nie stworzą nowego prawa, co innego dysponujące usługami najlepszych prawników korporacje. W efekcie system będzie się rozpadał i gnił od wewnątrz aż zohydzenie przekroczy masę krytyczną jak to było w przypadku różnych rewolucji.
Ludzie na całym świecie chcą żyć życiem bohaterów nielegalnie ściąganych filmów, dzięki czemu łatwiej znoszą warunki swojej egzystencji na poły będąc ciągle w wirtualnym świecie - tymczasem przykręca im się śrubę. Złudzenie wolności internetowej, darmowości, równości stworzyło społeczeństwo rozmarzonych. W konfrontacji z relnością stają się oni oburzonymi. Nie rozumieją już dlaczego ktoś, kto znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie ma korzystać z większych przywilejów, skoro w internecie wszyscy są na tej samej płaszczyźnie. Żyją w bardziej wolnym świecie niż poprzednie pokolenia, co tylko uwypukla bezzasadne nierówności i ograniczenia.
O co chodzi mniej więcej:
http://www.youtube.com/watch?v=h1fJYlQ9iJY
Subskrybuj:
Posty (Atom)